Menu

Królestwo snu - kompedium wiedzy dla śpiochów

Blog tworzony przez profesjonalistów w dziedzinie materaców, łóżek i wszystkiego, co służy dla komfortowego snu. Bez zbędnych reklam, ale za to konkretna prawda.

Materac dla "Śpiących Rycerzy" - inne spojrzenie na materace.

doria24

Na materace można spojrzeć też w inny sposób. Można też inaczej o tej tematyce porozmawiać. Dlatego dzisiaj proponujemy lekką, spokojną lekturę postu na naszej blogu...

Materac dla "Śpiących Rycerzy" - krótka historia, ku pokrzepieniu serc.

Stojąc razu pewnego na warszawskim trakcie, w okolicy mojej ulubionej karczmy zauważyłem dosyć oryginalną postać. Starszy człowiek, ubrany w stary, góralski serdak, góralskie "portki" i noszący znamię czasu, charakterystyczny kapelusz. Pan ów wyraźnie czegoś, lub kogoś szukał, lecz trakt przed dworcem kolejowym nie ułatwiał mu tego. Jako, że pochodzenie moje jest również z południa Polski, człowiek ten przyciągał mnie jak magnes. Postanowiłem być miłym, usłużnym człowiekiem i pomóc dziadkowi.

Nawet nie zdążyłem wypowiedzieć formułki z uprzejmym słowem "dzień dobry", kiedy ów człowiek wyczuł moje intencje i sam zagaił bezceremonialnie rozmowę.

- Słuchojcie no Panocku... Mom tu sprawę ku wom. Potrza mi sta wygodnych legowisk dla stu sielnych chłopów. Wojoki to są stare, terozki wypocywajo i potrza im dobrego legowiska, co ich plecy nie bolały... - wypalił, jakbyśmy się znali od stu lat.

Włączyła mi się w tym momencie nieco złośliwa ironia, bowiem patrząc na owego Człowieka nie bardzo mogłem sobie wyobrazić, by miał coś wspólnego z wojskiem. Ale, ponieważ jakby nie było kramik z materacami mamy w tej Warszawie, a sto materaców to gratka jednak jest, podjąłem wyzwanie.

- A co to za wojsko Gazdo? Na generała mi nie wyglądacie... - spytałem ironicznie.

Dziadek jednak zignorował moją złośliwość, a ponieważ trakt warszawski przed dworcem kolejowym jest dosyć ruchliwy, postanowił wykorzystać moje zainteresowanie do końca. Ku mojej uciesze, rzecz oczywista. Postanowiłem więc zaprosić Pana do naszego sklepu, który mieści się przy ul. Towarowej 22. Wprawdzie z dworca kolejowego nie jest to odległość zbyt duża, ale jak to w naszej stolicy bywa, czasami trzeba poświęcić szmat czasu nawet na taką niedaleką podróż. Nie chcąc być natrętnym starałem się milczeć, ale Człowiek z Gór milczeć nie zamierzał.

- Łoj dobrze, że Wos zaczepiłek. Tyle tu tych autów, co byk nie wiedzioł kaj mom jechać. A jeszce po drodze zapomniołem, jak się ta firma nazywo. Cłek jus stary, nie wsystko spamięto, a i po drodze cośik tam sie pociągnęło z flasecki... - zaczął swoją opowieść. Postanowiłem nie przeszkadzać i nie pożałowałem.

- Widziecie Panocku, to jest tak z tymi wojokami, ze to wiego tajemnica mojej familii. Jo z dziada pradziada łopiekuje się wojokami króla Władysława (świeć Panie nad jego duszom), to to łunos se pod Giewontem śpio samcnie. Łod casu do casu trza im cosik zmienić w grocie, coby się za wcesnie nie łobudzili. A jo w karcmie łod Jędrka usłysoł, co wy tutoj w tyj Warsawie mocie takie wygodne legowiska, z których wstawać się nie kce. To jak moja baba to usłysała, tobołek mnie spakowała i godo - Józuś, ty chłopie jedź ku tyj Warsawie i szukej kaj to jest i bez legowisk mnie do chałupy nie wrocej. Te chopy w grocie jesce muso spać - jesce nie jest ich cas. No, godała mi tys jak sie ta firma nazywo, ale ze łba mnie wyleciało po drodze. - kontynuował swoją "historię".

- Widzicie dziadku, to prawda - moja firma oferuje takie materace, ale ta Pańska opowieść o śpiących rycerzach, to legenda - taka bajka dla dzieci. Może w tej Pańskiej flaszecce znajdowało się coś za bardzo mocnego.... - odparłem zaintrygowany.

1

Starszy Pan nie był mi dłużny i szybko odparował.

- Prowda, prowda, a Ty Panocku o mojo flasecke się nie mortw. Je łeb ma sielny, łokowitki wypić moge duzo a i lubie. A wojoków tych to znalozł mój prapradziad (Kuba mu na krzcie dali). Król nas, Władysław mu na imie było, poprosił łonego Kube aby się jego śpiącym wojskiem zajął. Godo do niego - Weźcie Kuba łod casu do casu zajrzyjcie, łoporządźcie o towarzystwo, bo jak bedzie cas to ich wezwe na ratunek Polsze, naszej łojcyźnie. I tak najpierw mój pradziad, potem dziady, łojcowie a terozki i jo ze swoim synem, zarcie im nose, konie podkuowm, legowiska ze słomy robie. Ale łostanio to sie jacyś tacy niespokojni zrobili, wierco sie, cosik o wstawaniu godajo, a to przecie jesce nie ich cas. Niech chłopy śpio, jak przyjdzie kryza, to sie ich przeca łobudzi. No i tak baba tobołek mnie na plecy zarzuciła, dutki do kieseni ze śkrzynki wydała i wysłała w droge. I tak sie tu do wos dowlekłem. Tylko psie krwie, zapomniołek gdzie miołem jechać. Moze wy wicie, gdzie to moze być? 

- Spokojnie - odparłem z przekąsem - właśnie się do takiego miejsca udaję. Wprawdzie Wasza historia jest nieprawdopodobna, ale dobrze trafiliście. U mnie takie, jak to nazywacie, legowiska znajdziecie. Jeszcze tylko kawałek i już jesteśmy na miejscu...

- Gdzie te ludziska tak wsystkie jado. To w chałupach robić nie majo co? Jo kiejbym nie musioł, to bym z chałupy nie wyjechoł. Tyla tu naroda, jak ceprów w górach u nos. A dobre mocie te legowiska, bedzie sie im dobze spać? - spytał.

- No cóż, staramy się, aby ludzie spali coraz wygodniej, nie koniecznie na słomie. Mamy tutaj takie materace, dzięki którym Ci "rycerze" Pańscy będą spali wygodnie. Mamy takie materac Thermo Silver, który będzie i wygodny, a i wilgoć w grocie szkodzić mu nie będzie. Wątpię, aby Panowie śpiący odczuwali potrzebę wstawania - raczej będą kombinować, jak sen ten przedłużyć - odpowiedziałem z przekorą, ale i zgodnie z prawdą. Materac ów bowiem to rzeczywiście wysoka klasa i najlepsza trwałość materiałów na rynku. Panowie śpiący nie będą się ani przegrzewać, ani wyziębiać podczas swojego długiego snu, a szwajcarskie piany nie rozpadają się na kawałki pod byle pretekstem. A i cena nie wygórowana jest za to, co materac ten oferuje.

- I ło to mi chodzi. To z nieba mnie cłeku spadłeś, nie bede się turbować po świecie. Ty mnie Panocku godej wiela dutków trza na te legowiska i kiedy łone do mojej chałupy przywieziecie - wręcz krzyknął, wyraźnie podekscytowany szybkością spełnienia swojej "misji" - Wartko sprawe załatwiejmy, bo baba moja mo swojo robota i ni mo casu chłopów pilnować. Barany i łowce sie same nie napaso. No i moze co dlo mnie dutków łostanie...

- Spokojnie proszę Pana. O już dojeżdżamy do sklepu, co do ceny się dogadamy tak, że jeszcze sporo tych "dutków" swojej żonie odwieziecie, a sprawę w tydzień załatwimy. Może do tej pory ci "rycerze" się nie obudzą - odparłem spokojnie.

- Łoj Panocku, tylko babie ani mru mru. Łona się już pogodziła z utrato tych dutków, to jak cosik zostanie, to dlo mnie bedzie. Jesce sie tu zakręce przy jakichś karcmie, łodrobine wasy łokowitki z arakiem zażyje. Mnie sie też cosik od świa nalezy, bo tak ino łoporządź chłopów, w polu zrob, łowiecki na hale wygoń i tak w koło Macieja - wyraźnie uradowany odpowiedział.

- Będzie, tak jak chcecie - i owca cała i wilk syty - skomentowałem.

I tak nasi Śpiący Rycerze pod Giewontem spać będą dalej. Będziemy im nie tylko wygodnie, ale także  zdrowo, więc gdy nadejdzie pora, staną w obronie Polski. A Józuś... No cóż, jakiś czas później pojawiła się w Warszawie i ona. Tym razem nie po materace, a po Józka, gdyż małżonek jej poczynił takie oszczędności w naszej firmie, iż zaginął w trasie wydając zaoszczędzone dutki w przydrożnych karczmach... A może i jakowąś białogłowę sobie jeszcze przygruchał... Kto wie.

Historia historią, zabawa zabawą, a prawda jest taka, że od dobrze dobranego materaca zależy w naszym życiu bardzo dużo. Dlatego zapraszamy do nas na Towarową 22 w Warszawie, oraz na naszą stronę internetową z materacami - Doria - Materace Inspirowane Naturą

 

                   

 

© Królestwo snu - kompedium wiedzy dla śpiochów
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci